Echo wypadku. Ofiara została sprawcą, a sprawca ofiarą
20 stycznia 2016
Za śmierć syna, który pił z kierowcą tylko 20 tys. zł zadośćuczynienia
22 stycznia 2016

Trzy szpitale odmówiły przyjęcia pacjenta z nożem w brzuchu. Sprawą zajął się NFZ

Ponad godzinę trwały negocjacje dyspozytora pogotowia z lekarzami w czterech szpitalach. Chodziło o przyjęcie pacjenta z nożem w brzuchu. Trzy placówki nie wyraziły zgody, w tym ta, którą kieruje wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej. Sprawą zajął się NFZ.

Wieczorem, 21 listopada 2015 roku, do dyspozytora pogotowia w Zabrzu zadzwoniła osoba, która  prosiła o szybkie przybycie na ulicę Czołgistów. Lekarz na miejscu stwierdził, że stan mężczyzny z nożem w brzuchu jest ciężki.

– Dyspozytor od razu przekazał sprawę do oddziału chirurgii Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu, bo to pierwsza w „Wykazie Oddziałów Pierwszego Wyboru” placówka, gdzie należy kierować pacjentów wymagających interwencji chirurgicznej – wyjaśnia Jerzy Wiśniewski, rzecznik Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

„Wykaz ma usprawnić działania ratowników” Utworzony we wrześniu ubiegłego roku wojewódzki „Wykaz Oddziałów Pierwszego Wyboru” ma usprawnić działania medycyny ratunkowej. Zawiera listę placówek medycznych, do których karetki – w zależności od rodzaju dolegliwości – mają zawozić pacjentów. Zabrzańską placówką, do której pogotowie chciało zawieźć rannego mężczyznę, kieruje prof. Krystyn Sosada – wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej.

Jego podpis widnieje pod wykazem. – Choć dyspozytor uprzedził, że przypadek jest naprawdę ciężki i trzeba szykować salę operacyjną, usłyszał odmowę – dodaje Wiśniewski. Powodem miała być mała liczba lekarzy i zamknięty blok operacyjny.

Dlaczego szpital, w którym pracuje wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej odmówił przyjęcia rannego?

– „Wykaz Oddziałów Pierwszego Wyboru” ma wyłącznie charakter informacyjny. To jest obwieszczenie dla zespołów ratownictwa medycznego. Jednak zbyt sztywno się tego trzymają. Działają tym samym na szkodę pacjentów – tłumaczył na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Krystyn Sosada.

Dodał, że chorych trzeba wozić do szpitala, który w danej chwili zapewni im najlepszą opiekę, a nie do tego, który jest najbliżej miejsca zdarzenia. Pytany, dlaczego dyżurny jego oddziału odmówił przyjęcia człowieka, stwierdził, że lekarz był sam na dyżurze, a wezwanie innych zajęłoby dużo czasu.

Trzy szpitale odmówiły przyjęcia Ratownicy zdecydowali wtedy, że pojadą do innego szpitala.

Jednak placówka imienia prof. Szyszko w Zabrzu także odmówiła przyjęcia pacjenta. Izba przyjęć tłumaczyła, że lekarze są zajęci, a na oddziale chirurgicznym nie ma wolnych miejsc. Było już przed 22., pół godziny po wezwaniu medyków. Czas upływał, a pacjent wciąż był w karetce.

– Dyspozytor zdecydował skontaktować się ze służbami wojewody. Podjęto decyzję, by wieźć rannego do Szpitala Miejskiego w Zabrzu Biskupicach – kontynuuje rzecznik.

I tam nie było łatwo. Na izbie przyjęć był tylko ortopeda, a chirurdzy właśnie operowali. Dyspozytor sprawdził, więc sytuację w sąsiednich miastach. Po ponad godzinie od wezwania, pacjenta z nożem w brzuchu przyjął w końcu Szpital Specjalistyczny nr 1 w Bytomiu. Na szczęście nie było za późno. Operacja się udała. Mężczyzna przeżył, sprawę bada NFZ Sprawa została zgłoszona przez służby wojewody do Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Wszystkie szpitale, które odmówiły przyjęcia pacjenta wezwaliśmy do złożenia wyjaśnień. Jak tylko otrzymamy od nich dokumenty, zapadną odpowiednie decyzje – zapewnia Małgorzata Doros, rzecznik śląskiego NFZ. Kontrolerzy funduszu dysponują nagraniami rozmów dyspozytora i dokumentacją medyczną. – Po skompletowaniu wszystkich odpowiedzi, zdecydujemy o ewentualnych kontrolach i konsekwencjach wobec szpitali – kończy rzecznik NFZ.

 

(http://www.tvn24.pl)