Sąd: pękł wężyk w łazience, ale odszkodowania za zalanie mieszkania nie będzie
11 lipca 2016
Krakowski biznesmen dostanie 23 tys. zł za miesiąc aresztu
18 lipca 2016

Śmierć dziecka w szpitalu. Pielęgniarka błędnie odczytała zalecenia lekarza?

Przyczyną podania niewłaściwego leku, który doprowadził do śmierci trzymiesięcznej dziewczynki w Szpitalu im. Żeromskiego, mogło być złe odczytanie zaleceń lekarskich przez pielęgniarkę.

O tym zdarzeniu głośno jest w Krakowie od kilku dni. Wyjaśnień domaga się nawet prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Trzymiesięczna Basia prawdopodobnie by żyła, gdyby omyłkowo nie podano jej niewłaściwego leku. Świadkami zdarzenia byli jej rodzice.

Tragiczna pomyłka

Do zdarzenia doszło w piątek. Dziewczynka trafiła na oddział zakaźny do Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie prawdopodobnie z objawami zakażenia wirusem (niewykluczone, że był to rotawirus). Niemal cały czas byli z nią rodzice. Opiekująca się dzieckiem pielęgniarka zaaplikowała mu leki zapisane przez lekarza. Miały uzupełnić elektrolity. Ale zamiast podać chlorek sodu, pielęgniarka podała chlorek potasu.

Substancje są przechowywane w odróżniających się od siebie opakowaniach – chlorek potasu znajduje się w większej fiolce z czerwoną nakrętką. Efekt jego działania to rozrzedzenie krwi. W przypadku trzymiesięcznego dziecka zadziałał natychmiastowo. Serce dziewczynki przestało bić i mimo natychmiastowej akcji reanimacyjnej nie podjęło pracy. Dawka leku okazała się śmiertelna.

Po śmierci dziecka dyrekcja wezwała policję, a ta prokuratora. Śledczym przekazano dokumentację medyczną, a ci zlecili sekcję zwłok i szczegółowe badania toksykologiczne. Na ich wyniki trzeba będzie czekać – niewykluczone, że nawet cztery tygodnie.

Każdy szczegół będzie miał znaczenie

Śledztwo obecnie prowadzi Prokuratura Rejonowa Kraków-Nowa Huta, ale niewykluczone, że zostanie przekazane do wydziału I Prokuratury Okręgowej (w jego skład wchodzi komórka zajmująca się błędami medycznymi skutkującymi ciężkim uszkodzeniem ciała) albo do V samodzielnego działu ds. błędów medycznych w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie.

– Prowadzone teraz śledztwo to nie tylko kwestia nieumyślnego spowodowania śmierci, ale także sprawdzenia procedur w szpitalu, obsady kadrowej w dniu śmierci dziecka oraz sposobu dokumentowania podawanych środków. Każdy szczegół będzie miał znaczenie – mówi prokurator Krzysztof Dratwa.

Pielęgniarkę zawieszono w obowiązkach. W nowohuckim szpitalu pracowała od dwóch lat. Po zdarzeniu była w silnym szoku i korzystała z pomocy szpitalnego psychologa. Z powodu złego stanu psychicznego jej przesłuchanie nie było dotąd możliwe.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, najprawdopodobniej błędnie odczytała zalecenia lekarza, które były napisane „lekarskim” stylem, czyli mało czytelnym.

Kolejne postępowania

Z własnej inicjatywy postępowanie wyjaśniające w sprawie śmierci dziecka wszczęła także Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska. Chodzi o ustalenie, czy doszło do naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością.

– Wyznaczyłam placówce trzydniowy termin na udzielenie wyjaśnień. Obecnie oczekuję na odpowiedź szpitala, a po otrzymaniu wstępnych wyjaśnień podejmę decyzję co do dalszych kroków – mówi Krystyna Kozłowska.

Osobne dochodzenie prowadzi także dyrekcja szpitala. Według naszych ustaleń feralnego dnia na oddziale obserwacyjno-zakaźnym, który dysponuje 13 łóżkami, przebywało 10 małych pacjentów. Opiekę nad nimi o godz. 7 rozpoczęły cztery pielęgniarki, a do tragicznego błędu doszło około godz. 12. – Taka sytuacja zdarzyła się u nas pierwszy raz. To tragedia, która wstrząsnęła całym szpitalem – powiedziała Anna Górska, rzeczniczka szpitala.

źródło:gazeta.pl