Szkoła zaniedbała nadzór nad niepełnosprawnym uczniem – zapłaci zadośćuczynienie
14 stycznia 2016
Ofiary przestępstw z większą szansą na pomoc
18 stycznia 2016

Po odszkodowanie za błąd medyczny pacjent pójdzie do ZUS

O przyznaniu odszkodowania za błędy medyczne nie będą już decydowały specjalne komisje przy wojewodach.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych zamiast wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych będzie przyznawał, w trybie pozasądowym, odszkodowania pacjentom, którzy padli ofiarą błędu medycznego. Nad takimi zmianami pracuje właśnie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł z gronem ekspertów.

– Wydaje się, że dziś system pozasądowego przyznawania odszkodowań nie działa sprawnie. Jego istotą nie powinno być sprawdzanie, czy pacjent jest rzeczywiście poszkodowany przez błąd personelu medycznego. A na takiej zasadzie niestety działają komisje przy wojewodach – mówił Konstanty Radziwiłł na czwartkowej konferencji zorganizowanej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Minister zakłada bowiem, że w nowym systemie w ogóle nie trzeba będzie poszukiwać winnego błędu medycznego.

– Tak system odszkodowań pozasądowych działa np. w Nowej Zelandii. Tam personel medyczny zachęca chorych do dochodzenia rekompensat za zmarnowane zdrowie i pomaga im w tym – mówił minister Radziwiłł.

Orzecznicy w ZUS

Ministerstwo Zdrowia zakłada więc, że 16 wojewódzkich komisji działających przy wojewodach zostanie zlikwidowanych. Przyznawaniem rekompensat miałby się natomiast zająć pion orzeczniczy w ZUS. Wzmocniony kadrowo. W związku z tym orzekanie o zdarzeniu medycznym odbywałoby się tak jak orzekanie o wypadkach przy pracy. Czyli orzecznicy ZUS braliby pod uwagę np. konieczność rehabilitacji danego pacjenta.

Nie wiadomo tylko, jakie byłyby widełki finansowe tych odszkodowań. Teraz komisje przy wojewodach orzekają, czy doszło do zdarzenia medycznego. A później szpital lub jego ubezpieczyciel może przyznać maksymalnie 100 tys. zł za rozstrój zdrowia lub 300 tys. zł rodzinie za śmierć pacjenta.

W praktyce jednak z tymi płatnościami bywa trudno. Bo szpitale, owszem, chcą płacić, ale np. 1 tys. zł. W związku z tym nowe zasady przewidywałyby, że pieniądze na rekompensaty dla poszkodowanych pacjentów byłyby zarezerwowane w budżecie państwa.

– Gdybyśmy chcieli dawać odszkodowania na poziomie na przykład szwedzkim, to potrzebowalibyśmy na nie rocznie 150–200 mln zł – tłumaczył na konferencji minister Radziwiłł.

Teraz kwestia działania wojewódzkich komisji i zasad przyznawania rekompensat pacjentom jest uregulowana w ustawie o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Prawdopodobnie ten rozdział z niej zniknie, bo Ministerstwo Zdrowia pracuje nad całkiem nową ustawą o zasadach przyznawania rekompensat w trybie pozasądowym. Projekt ustawy ma być wypracowany wspólnie ze środowiskiem lekarskim i pacjenckim.

Lekarzom nie podoba się, że w obecnym modelu zarówno sądowym, jak i pozasądowym, zawsze trzeba szukać winnego, choćby błąd został popełniony nieumyślnie.

– W nowym modelu nie będzie też chodziło o to, aby zamiatać wszystko pod dywan. Zaniedbania nadal będziemy karać. Dążymy jednak do tego, aby zapewnić chorym możliwość uzyskania szybkiej rekompensaty – zapewnia minister Radziwiłł.

Nie ma gwarancji

Chorzy nie mogą być jednak zupełnie pewni, że w nowym systemie zawsze dostaną odszkodowanie.

– Takiej gwarancji nigdy nie zapewni się pacjentom. Warto jednak czerpać wzory z krajów, w których system pozasądowego przyznawania odszkodowań działa sprawnie od kilkudziesięciu lat – mówiła na konferencji prof. Dorota Karkowska, specjalista od prawa medycznego.

źródło: http://www.rp.pl/