Polacy nie mają świadomości prawnej.
11 kwietnia 2016
Spór o odszkodowania za hałas z Okęcia przed Sądem Najwyższym
22 kwietnia 2016

Linia lotnicza płaci odszkodowanie tylko za swój, a nie kolejny odwołany lot

Na trasach lotniczych z przesiadkami lepiej kupować bilet u jednego przewoźnika. Łatwiej wtedy o odszkodowanie.

Taki wniosek można wyciągnąć z wyroku Sądu Najwyższego, ważnego dla osób latających z przesiadkami. Właśnie taką podróż zaplanowała Władysława C.: na trasie Warszawa–Chicago LOT, a potem z Chicago do Detroit liniami United. Trzy tygodnie przed wylotem odwołano jej lot, ale zaoferowano rejs następnego dnia; poleciała, ale musiała zmieniać rezerwację w USA i dopłacić 2,3 tys. zł.

Tej kwoty zażądała od LOT na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, a Sąd Rejonowy ją zasądził, uznając, że przyczyną wydatku w USA było odwołanie lotu z Okęcia.

Unijny ryczałt

Sąd Okręgowy w Warszawie jednak żądanie oddalił, wskazując, że kwestie te reguluje unijne rozporządzenie WE nr 261/2004 ustanawiające wspólne zasady odszkodowania dla pasażerów w razie odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dłuższego opóźnienia lotu. Przewiduje ryczałtowe odszkodowanie: 250, 400, i 600 euro, w zależności od długości lotu. Odszkodowanie nie przysługuje, jeżeli, jak w tym wypadku, o odwołaniu lotu klient został poinformowany co najmniej dwa tygodnie przed planowym odlotem.

To samo rozporządzenie w art. 12 mówi jednak, że prawo do ryczałtu nie narusza praw pasażerów do dalszego odszkodowania, co może sugerować odszkodowanie za kolejne loty. I na tej podstawie Władysława C. odwołała się do SN (ze skargą na niezgodność wyroku z prawem). – Nie mogliśmy się z nim zgodzić, gdyż oznacza, że przewoźnik może dokonywać zmian w datach i godzinach wylotu, byleby dokonywał ich co najmniej dwa tygodnie przed wylotem – argumentował pełnomocnik powódki mec. Marcin Makowski.

Tyko za jeden bilet

Sąd Najwyższy nie uwzględnił skargi, wskazując, że to dalsze roszczenie z art. 12 może mieć miejsce tylko wtedy, jeżeli przysługuje ów ryczałt. Poza tym bardzo wątpliwe jest prawo domagania się odszkodowania na podstawie kodeksu cywilnego, ze względy na regulację unijną.

– Nawet gdyby interpretować art. 12 w duchu wzmacniania zaufania pasażera do przelotów lotniczych, to z pewnością nie można się domagać odszkodowania za szkodę, która nie wynikła z działania LOT, gdyż nie ma normalnego związku przyczynowego między podróżami lotniczymi u różnych przewoźników, na podstawie odrębnych umów – wskazał sędzia SN Wojciech Katner.

Zdaniem prof. Anny Konert, prodziekan Wydziału Prawa Uczelni Łazarskiego, gdyby pasażerka zarezerwowała oba loty jednocześnie u tego samego przewoźnika lub w ramach code-share i gdyby traktować oba loty jako jedną umowę na przewóz kolejnymi środkami transportu, to można by się zastanawiać, czy nie należy się jej odszkodowanie. Przewoźnik, odwołując jeden odcinek podróży, powinien się liczyć z tym, że pasażer utraci kolejny, i odwrotnie. W tej sprawie odwołanie lotu z wyprzedzeniem należy traktować jako odstąpienie od umowy, a więc uznać ją za niezawartą, a skoro tak, to nie przysługuje pasażerowi odszkodowanie za jej niewykonanie, lecz tylko zwrot zapłaty za bilet.

źródło: rp.pl