Armator nie zapłaci za to, że w pasażerkę uderzyła fala
8 lutego 2016
UPADEK NA ŚLISKIM CHODNIKU? SPRAWDŹ CZY NALEŻY CI SIĘ ODSZKODOWANIE!
18 lutego 2016

Kibic żużla dostanie 40 tys. zł odszkodowania za kamień w oku

We wtorek zapadł wyrok w sprawie kibica żużla trafionego w oko kamieniem, jaki wydostał się spod koła rozpędzonego motocykla.

 

Do feralnego zdarzenia doszło w lipcu 2012 roku, kiedy Andrzej Gonerski – student Wydziału Elektroniki i Telekomunikacji – wraz ze swoim ojcem i bratem wybrali się na mecz rozgrywany w ramach Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski na Żużlu. Stali daleko od toru, na tzw. koronie stadionu, a dokładniej na końcu prostej startowej.

W drugiej połowie meczu kamień, który wyleciał spod koła jednego z motocykli, uderzył go w soczewkę okularów, zbił ją, a następnie wraz z jej pozostałościami dostał się do oka.

Obecny na zawodach lekarz opatrzył oko kibica, a tuż po zakończeniu meczu mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie zszyto ranę rogówki i twardówki. W szpitalu spędził jeszcze dwa dni. Po wyjściu odbywał częste konsultacje lekarskie, przez tydzień nosił opatrunek i miał szwy na oku. Przez kolejne tygodnie odczuwał silny ból i musiał zakrapiać oko kroplami znieczulającymi.

Firma, z którą klub Stal Gorzów – jako organizator zawodów – miał podpisaną umowę ubezpieczeniową odmówiła wypłaty odszkodowania, wskazując, iż był to tylko nieszczęśliwy wypadek. Poszkodowany mężczyzna domagał się od klubu i firmy ubezpieczeniowej 55 tys. zł.

Wypadek nie do przewidzenia

Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim w wyroku z 18 lutego 2015 roku oddalił powództwo kibica (sygn. akt I C 720/13).

Sąd ten uznał, że jedyną podstawę prawną roszczenia przeciwko klubowi sportowemu mógł stanowić art. 415 i 445 kodeksu cywilnego, czyli odpowiedzialność na zasadzie winy.

Sąd nie znalazł bowiem podstaw prawnych, które pozwalałby ustalić, że klub jako organizator zawodów ponosi odpowiedzialność na zasadzie ryzyka bądź słuszności. – Nie wynika to ani z treści kodeksu cywilnego, ani z treści ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, art. 52-53 ustawy nakłada obowiązek na organizatora obowiązkowego ubezpieczenia o.c., co sprawdza się do odpowiedzialności na zasadzie winy – wskazała sędzia SSR Olimpia Barańska – Małuszek.

Odrzucono podnoszoną przez poszkodowanego odpowiedzialność kontraktową wynikającą z zakupu karnetu na zawody. – Łącząca strony umowa miała na celu wyłącznie umożliwienie powodowi uczestniczenia w imprezie masowej – zaznaczyła sędzia. – Okoliczność, że doszło do zdarzenia, zdaniem Sądu będącego nieszczęśliwym wypadkiem (…), nie stanowi odpowiedzialności kontraktowej, jest to typowa sprawa i odpowiedzialność z czynu niedozwolonego – podkreśliła.

W uzasadnieniu zwrócono uwagę na odległość, jaką przebył kamień, co było niemożliwe do przewidzenia przez kogokolwiek. – Biorąc pod uwagę, że na motocyklach też są osłonki kierujące materiał z toru w dół, okoliczność, że coś przeleci kilkadziesiąt metrów i doleci wysoko za pierwszą trybunę, była nie do przewidzenia – zaznaczyła sędzia, dodając, iż trudno wymagać, aby organizator stosował w tym zakresie jakiekolwiek zabezpieczenia. – Nie jest zwykłym następstwem przejazdu motocyklu, że nawierzchnia toru sypie się na tak daleką odległość. Było to nadzwyczajne następstwo, którego nie można było przewidzieć – podkreśliła sędzia Barańska-Małuszek.

Wysoki stopień staranności

We wtorek niekorzystny dla poszkodowanego kibica wyrok zmienił Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim, który zasądził na jego rzecz 40,5 tys. złotych wraz z ustawowymi odsetkami.

Jak podaje portal SportoweFakty.pl, sąd w ustnym uzasadnieniu odwołując się do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, zwrócił uwagę, iż Stal Gorzów nie zachowała odpowiedniego stopnia staranności, który w przypadku klubu żużlowego jest wysoki. Zanegowano także stwierdzenie, że zdarzenie było przypadkiem, ponieważ przypadkiem może być to, że ten element toru trafił w oko kibica, a nie, że jakiś materiał się wydostaje, stąd sąd uznał, że istnieje odpowiedzialność Stali Gorzów za to wydarzenie.

Zdaniem eksperta

 

Finalna ocena orzeczenia Sądu Okręgowego może mieć miejsce po szczegółowym zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku, ale na pewno ustne zasadnicze powody rozstrzygnięcia mogą już teraz wywołać szeroką dyskusję i mieć niebywały wpływ na polski żużel.

Od wielu lat w doktrynie oraz orzecznictwie toczy się spór, jaka jest podstawa odpowiedzialności odszkodowawczej organizatora imprezy masowej. Początkowo sądy przyjmowały, iż oparta jest ona na zasadzie absolutnej, czyli niezależnie, co się wydarzy podczas trwania imprezy masowej – odpowiada organizator. Następnie linia ta, w mojej ocenie słusznie, została zmieniona i sądy wskazywały, że odpowiedzialność organizatora jest ukształtowana na zasadzie winy, czyli odpowiada on wtedy, kiedy będzie można mu przypisać np. winę w zabezpieczeniu imprezy masowej.

Z ustnego rozstrzygnięcia wynika, że orzeczenie bazuje przede wszystkim na przepisach ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych a w rzeczywistości odpowiedzialność cywilnoprawna organizatora jest uregulowana przede wszystkim w przepisach Kodeksu cywilnego. Tym samym znowu pojawia się kwestia, „wyższej” staranności wymaganej od organizatora imprezy masowej, co może budzić ewentualne skojarzenia z pierwotną linią orzeczniczą, która wymagała od organizatorów „podwyższonej staranności”.

Oczywiście należy poczekać na uzasadnienie, ale wyrok ten może doprowadzić do sytuacji, w której kluby żużlowe będą musiały albo zamknąć dolne miejsca zazwyczaj na tzw. wirażach, albo przebudować stadiony. Wyrok ten może doprowadzić do przełomu w organizacji imprez masowych – meczów żużlowych.

źródło: rp.pl