UOKiK ostrzega przed stronami internetowymi
20 stycznia 2016
Trzy szpitale odmówiły przyjęcia pacjenta z nożem w brzuchu. Sprawą zajął się NFZ
21 stycznia 2016

Echo wypadku. Ofiara została sprawcą, a sprawca ofiarą

Wypadek drogowy. Ścigacz Suzuki zderza się ze skuterem. Najpierw sąd uznaje za winnego motorowerzystę Marcina Z., bo włączył się do ruchu. Potem drugi sąd skazał Daniela W., bo jechał za szybko.

Wrzesień, wczesne popołudnie, Żerkowice. Marcin Z. naprawił skuter w przydrożnym warsztacie znajomego. Pożegnał się i zaczął wjeżdżać na dwupasmową drogę. Rozejrzał się w obie strony. Po lewej miał dość ostry łuk drogi, od którego dzieliło go jakieś 100 metrów.

Skręcał w lewo, więc musiał przejechać na przeciwny pas. W międzyczasie zza zakrętu wyjechał bus, a po kilku sekundach zza busa wyskoczył ścigacz Suzuki. Jechał za szybko, bo 90 km na godzinę, nie zdążył zjechać na swój prawy pas.

Skuter i suzuki zderzyły się czołowo. Ze skutera nie zostało wiele. Jego kierowca Marcin Z. doznał ciężkich obrażeń, połamań, wstrząśnienia mózgu, wymagał leczenia chirurgicznego i rehabilitacyjnego. Daniel W. miał stłuczony staw łokciowy.

Nie miał ubezpieczenia

Dla policji sprawa jest oczywista – winny jest ten, który włączył się do ruchu. Rozpoczął się proces, świadkowie, opinie biegłych, Sąd I instancji nie miał wątpliwości, że wina leży po stronie Marcina Z., bo włączał się do ruchu. Ale miał wątpliwości, czy tylko on jest wyłącznym sprawcą.

– Sąd jest ograniczony aktem oskarżenia i ocenia tylko zachowanie Marcina Z. – tłumaczył sędzia Adam Szokalski w uzasadnieniu.

– Przyczynienie się Daniela W. do wypadku może wpłynąć jedynie na stopień winy i wymiaru kary – przyznał.

Marcin Z. został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku, otrzymał grzywnę w wysokości 1 tys. zł i ponad 3 tys. zł kosztów sądowych. W związku z tym, że nie miał wykupionego OC, ubezpieczalnia poszkodowanego kierowcy ścigacza żąda zapłaty za zepsuty motor i ubranie ponad 20 tys. zł. Marcin Z. odwołał się od wyroku.

Ofiara też winna

Sąd apelacyjny, choć zgodził się co do winy Marcina Z., to odstąpił do wymierzenia kary, uznając, że dolegliwość wyroku nie powinna dotyczyć tego z uczestników, którego zachowanie było o wiele mniej rażące niż drugiego. Mowa tu między innymi o nadmiernej prędkości, z jaką poruszał się kierowca ścigacza.

Marcin Z. złożył więc doniesienie do prokuratury na Daniela W., który to jego zdaniem powinien ponieść odpowiedzialność karną i cywilną za skutki wypadku. Sąd rejonowy skazał właśnie Daniela W. za umyślne spowodowanie wypadku drogowego poprzez przekroczenie dozwolonej w zabudowaniach prędkości. Dostał karę 3 tys. zł grzywny oraz zasądził zapłatę 3 tys. na rzecz, poszkodowanego tym razem, Marcina Z.

źródło:http://opole.wyborcza.pl/