Odkup Odszkodowania
4 lutego 2016
Kibic żużla dostanie 40 tys. zł odszkodowania za kamień w oku
11 lutego 2016

Armator nie zapłaci za to, że w pasażerkę uderzyła fala

Za szkody, jakie poniosła pasażerka, może odpowiadać armator statku. Ale nie na zasadzie ryzyka, lecz winy.

Iwona K. po raz pierwszy wybrała się w rejs po Bałtyku. Aby mieć lepszy widok, stanęła z częścią pasażerów na dziobie statku (jest to dozwolone). W pewnym momencie przy wychodzeniu z portu wdarła się na pokład fala, która przewróciła tylko ją. Następnie po przechyleniu statku na drugą stronę kobieta uderzyła o burtę, doznając obrażeń. Od armatora statku i jego ubezpieczyciela zażądała 151 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia. Jako podstawę roszczeń podał art. 435 k.c. (odpowiedzialność na zasadzie ryzyka za działalność przedsiębiorstwa wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody).

Sąd okręgowy oddalił roszczenie. Uzasadnił, że w sprawie nie ma podstaw do zastosowania odpowiedzialności armatora na podstawie ryzyka. Zgodnie z treścią art. 181 § 1 kodeksu morskiego przewoźnik odpowiada za szkody na osobie pasażera oraz za szkody w jego bagażu zgodnie z postanowieniami konwencji ateńskiej w sprawie przewozu morzem pasażerów i ich bagażu. Odpowiedzialność przewoźnika za szkodę powstałą w wyniku śmierci pasażera lub odniesionego przez niego uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia oraz utraty lub uszkodzenia bagażu oparta jest na zasadzie winy lub niedbalstwa przewoźnika, jego pracowników albo agentów działających w ramach ich zatrudnienia (art. 3 konwencji).

Sąd nie dopatrzył się żadnej winy przewoźnika, a w konsekwencji stwierdził brak odpowiedzialności jego ubezpieczyciela. Zdaniem sądu rejs obsługiwała wykwalifikowana załoga, statek posiadał stosowny certyfikat bezpieczeństwa oraz wyposażenie, przewoził dozwoloną liczbę pasażerów. Na morzu zaś panowały normalne warunki pogodowe, w przeciwnym razie statek nie dostałby zgody na wyjście z portu. Nie ma też dowodów, aby kapitan statku wykonywał niebezpieczne manewry w celu wywołania dodatkowych odczuć u pasażerów.

Sąd podniósł, że kobieta jako osoba dorosła powinna być świadoma tego, że ruch statku wiąże się z brakiem stabilności podłoża, a przód statku narażony jest na wzmożone kołysanie i rozbryzgiwania się wody, co ma związek z naturalnym ruchem statku względem płynących naprzeciw niego fal.

Sąd podzielił jednocześnie stanowisko towarzystwa ubezpieczeniowego, że nie ma legitymacji biernej do uczestnictwa w procesie. Wskazał, że na mocy art. 820 k.c. przepisu art. 822 § 4 k.c. (o możliwości uprawnionego dochodzenie roszczenia od ubezpieczyciela) nie stosuje się do ubezpieczeń morskich. W przepisach kodeksu morskiego zaś nie ma podobnego uregulowania o możliwości dochodzenia roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. W konsekwencji kobieta co do zasady powinna występować z roszczeniem wyłącznie do przewoźnika i dopiero stwierdzenie jego winy uruchamia odpowiedzialność ubezpieczyciela.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku, utrzymując wyrok w mocy, podniósł ponadto, że roszenie wobec armatora statku przedawniło się. Zgodnie z postanowieniami konwencji ateńskiej termin przedawnienia wynosi dwa lata i biegnie od dnia opuszczenia statku przez pasażera (powództwo zostało wniesione pół roku później).

Sygn. akt: V ACa 240/15

źródło: rp.pl